Klasy 4-7

Wycieczka klasy 8d do Gdańska i Sopotu

Wycieczka klasy 8d do Gdańska i Sopotu – 04-06 czerwca 2019 r.

4 czerwca my – uczniowie klasy 8d razem z naszymi wychowawczyniami z klas I-III i IV-VIII – pojechaliśmy pociągiem  Pendolino na swoją ostatnią, trzydniową Zieloną Szkołę do Gdańska i Sopotu.

Pierwszego dnia wyruszyliśmy do Stoczni Gdańskiej, gdzie w tym dniu odbywały się uroczyste obchody 30-lecia pierwszych częściowo wolnych wyborów, wjechaliśmy na taras Europejskiego Centrum Solidarności,  a  następnie udaliśmy się do historycznej Sali BHP, gdzie w 1980 r. podpisano porozumienia sierpniowe. Potem, wspólnie z przewodnikiem,  zwiedziliśmy Muzeum II Wojny Światowej, a wieczorem, na plaży Stogi, przywitaliśmy się z Morzem Bałtyckim i zobaczyliśmy zachód słońca.

W drugim dniu pojechaliśmy SKM do Sopotu, aby zażyć trochę kąpieli słonecznej, jak i tej w morzu, a po kolacji, spacerowaliśmy po urokliwym Gdańsku.

Trzeciego, a zarazem ostatniego dnia, również z przewodnikiem, zwiedziliśmy Starówkę Gdańską tzw. Główne Miasto, weszliśmy na punkt widokowy na wieży Kościoła Mariackiego, a następnie popłynęliśmy statkiem  pirackim „Czarna Perła”  na Westerplatte, gdzie poznaliśmy historię przebiegu obrony półwyspu w 1939 r.

Jesteśmy bardzo zadowoleni z tego wyjazdu, pomimo gorąca, które przez cały czas nam towarzyszyło. Nie dało ono rady zepsuć nam humoru, dzięki któremu wycieczka była dla nas jeszcze bardziej przyjemna i  niezapomniana.

Aleksandra Szewczyk, kl. 8d

zobacz fotoreportaż

Turystyka-Dobczyce

 Młodzi turyści w Beskidzie Wyspowym

Bezchmurne niebo, zapach lasu i bzyczenie komara za uchem  to dla nas przedsmak wakacji. Dzielna grupa turystów z klas 7 spacerowała po Beskidzie Wyspowym zdobywając Grodzisko. Ciekawostki geograficzne i historyczne oraz niesamowite legendy związane z odwiedzanymi dziś miejscami na długo zostaną w pamięci.

    

        

Na rowerach wybrzeżem Bałtyku

Na rowerach wybrzeżem Bałtyku ze Świnoujścia na Hel.

Są miejsca  w Polsce, które każdy rowerzysta chciałby zobaczyć z wysokości swojego siodełka rowerowego. Dla nas podróżujących w towarzystwie gimnazjalnych młodzieżowców (mam tu na myśli również  8 -klasistów) taką trasą było wybrzeże polskiego Bałtyku, o którym myśleliśmy od kilku lat. To co nas zniechęcało to konieczność dojazdu i powrotu pociągiem kilkunastoosobowej grupy, co jak wynikało z naszych wcześniejszych doświadczeń może być przeżyciem prawie traumatycznym. W tym roku podjęliśmy jednak decyzję, że jak nie teraz to kiedy? Bo po pierwsze to ostatni rocznik gimnazjalny, pierwszy ósmoklasowy. Po drugie to nasza 10 jubileuszowa kilkudniowa wycieczka-wyprawa rowerowa. Wreszcie po trzecie to 80 rocznica wybuchu II Wojny Światowej, której symbolem jest Westerplatte. Pierwszym etapem naszego wyjazdu po podjęciu decyzji, że chcemy jechać nad Bałtyk było znalezienie grupy osób, które podejmą to wyzwanie. W tym miejscu dziękuję wszystkim uczestnikom- młodzieżowcom, którzy zdecydowali się pojechać- to oni byli najważniejsi. Z grupy 10 osób, w tym aż 6 dziewcząt, w końcu wyruszyliśmy w zespole 8 osobowym (dwie osoby zatrzymały nieubłagane zasady rekrutacji do szkoły średniej ). Bardzo dziękuję za zaufanie, jakim obdarzyli nas rodzice pozwalając swoim dzieciom przemierzać na rowerze dalekie drogi polskiego wybrzeża ( za zaufanie dziękuję też P.Dyrektor Alinie Jachimczak ). Dziękuję również dorosłym uczestnikom, którzy poświęcili swój czas i nie oszczędzali się pomagając najważniejszym, czyli uczniom. Nasza wycieczka- wyprawa rozpoczęła się i zakończyła na dworcu głównym PKP w Krakowie i trwała w dniach 16- 23 maja. Termin wybieraliśmy „w ciemno”, jeśli chodzi o pogodę, bo noclegi i bilety musieliśmy zarezerwować z dużym wyprzedzeniem. Pogoda okazała się więcej niż łaskawa, w porównaniu z nawałnicami w południowej Polsce, była wręcz wspaniała. Jedynym małym rozczarowaniem był dominujący kierunek wiatru ze wschodu, a nie jak miało być z zachodu. Nie był to jednak silny wiatr, tylko wiaterek niosący ze sobą ciepłe i suche powietrze. Miłym zaskoczeniem była też podróż pociągiem. Tu wyjaśnię, że PKP sprzedaje max. 6 biletów na rowery, dlatego pozostałe musieliśmy przewozić jako tzw. bagaż podręczny, a w drodze powrotnej – nadbagaż. W Gdańsku mieliśmy 6 min. na wpakowanie wszystkich rowerów i bagażu na wąski korytarz wagonu z przedziałami. Wcześniej rowery częściowo zdemontowaliśmy i spakowaliśmy w folię. Podsumowując ten wątek pociągi były punktualne, a konduktorzy pomocni i mili. Sama podróż rowerami, która była clou programu jednocześnie zaskoczyła nas i była taka, o jakiej myśleliśmy. Jechaliśmy klasycznie ze Świnoujścia, o dokładnie od granicy z Niemcami na wyspie Uznam na wschód min. przez Międzyzdroje, Trzęsacz, Kołobrzeg, Kołobrzeg, Ustkę, Łebę, Jastrzębią Górę, Władysławowo na Hel. Potem przepłynęliśmy statkiem do Trójmiasta, by w Gdańsku wsiąść do powrotnego pociągu. Co nas zaskoczyło? Przede wszystkim drogi po których jechaliśmy, a przede wszystkim słynny nadbałtycki szlak rowerowy R-10. Teoretycznie z opisów wiedzieliśmy, czego się spodziewać, ale rzeczywistość robiła swoje. Najlepiej sprawdziły się „górale” na grubych oponach, gdyż był to najbardziej przełajowy z naszych wyjazdów. Jak ktoś zauważył szlak R-10, momentami miał wręcz wymiar mistyczny- bo objawiał się i znikał. Oczywiście nie trzymaliśmy się ściśle tego szlaku, który aż prosi się, by przybrał  mimo wszystko bardziej cywilizowany wygląd. Drogi rowerowe najlepsze były w pobliżu większych miejscowości np. Kołobrzegu, Świnoujścia i na Mierzei Helskiej. Momentami mieliśmy również problemy z nawigacją, przez co przejechaliśmy więcej kilometrów niż planowaliśmy. Na pewno warto mieć dobre mapy i nawigację turystyczną. Co poszło zgodnie z oczekiwaniami? Przede wszystkim wygląd wybrzeża poza sezonem. Wielką przyjemnością było przejeżdżanie na rowerze przez wszystkie miejscowości, w których podczas wakacji trudno jest przemieszczać się pieszo. Jedynie na Helu było trochę więcej turystów. Pięknie wyglądały puste plaże zwłaszcza o zachodzie słońca jak w Mielnie. Piękne były wydmy w Słowińskim Parku Narodowym, na które weszliśmy przy słonecznej pogodzie. Mniej lub bardziej piękne były latarnie morskie do których w większości dotarliśmy. By nie nadużywać przymiotnika piękny, wspomnę jeszcze o pustych sklepach, lokalach gastronomicznych, miejscach noclegowych i piękniejszych niż w wakacje cenach. Osobnym wątkiem były miejsca związane z historią II WŚ. Już w pierwszym dniu zwiedziliśmy Podziemne Miasto na Wyspie Wolin, najpierw bazę Krigsmarine, a potem stanowisko Dowodzenia Ludowego Wojska Polskiego z czasów zimnej wojny, która miała pogrążyć nas w piekle jądrowych uderzeń. Przewodnik w mundurze polskiego żołnierza przypomniał na tle mapy z planami III WŚ o postaci pułkownika Ryszarda Kulkińskiego. Podczas wizyty w Słowińskim Park Narodowym zwiedziliśmy również Muzeum Wyrzutni Rakiet w Rąbce, gdzie Niemcy pracowali min. nad słynnymi rakietami V2, które miały odwrócić losy wojny. W wydarzenia z czasów II WŚ obfitował również przejazd Półwyspem Helskim, jednym z bastionów polskiej obrony we wrześniu 1939 r ,  który skapitulował dopiero 2 października. Kiedy na dworcu w Krakowie czekaliśmy na rodziców, jeden z chłopców stwierdził, że „nie wyobrażał sobie, że potrafił tyle dni spędzić na rowerze”. Ja dodam od siebie, że kiedy w lipcu 2010 r. wyruszaliśmy spod niepołomickiego gimnazjum pod Grunwald, też nie wyobrażałem sobie, że przez 10 kolejnych lat uda odbyć się nam pojechać min. na Litwę, do Lwowa, Wiednia, czy Gniezna. Nie wyobrażałem też sobie, że 10 wyjazd będzie ostatnim przynajmniej w towarzystwie gimnazjalistów. Ale widocznie mam słabą wyobraźnię. W wycieczce- wyprawie, która szczęśliwie odbyła się pod patronatem Burmistrza M i G. Niepołomice P. Romana Ptaka udział wzięli Zuzanna Burzyńska, Karolina Nitsch, Maja Zawiła, Franciszek Szeląg, Antoni Satała, Stanisław Kopeć, Bartosz Kiełbania, Alicja, Aneta i Jarosław Mackiewiczowie, Adam i Karol Szymczykowie, Andrzej Drabik i Krzysztof Nowak.

patron – artykuł

Święto Patrona Szkoły – postanowiliśmy pochylić się nad szacunkiem

 Święto Patrona Szkoły wpisało się na trwale w tradycję naszej placówki. Zawsze jest to wydarzenie bez precedensu, nie tylko na tle innych szkół w gminie czy powiecie, ale również w skali kraju. Przypomnijmy chociażby akcję pisania przez naszych uczniów listów do wszystkich (sic!) monarchów świata, z których większość odpisała, albo spektakularne happeningi z pogranicza land artu jakich nie powstydziłyby się najlepsze szkoły z Japonii czy Chin (np. żywy portret króla złożony z uczniów czy łańcuch ludzkich dłoni w kształcie serca oplatający naszą szkołę). Podejmowane działania doceniły media ogólnopolskie jak również najważniejsi politycy w kraju, czego wyrazem były okolicznościowe listy z gratulacjami. Napisali do nas m.in.  śp. Lech Kaczyński –  prezydent RP oraz Donald Tusk – ówczesny premier RP.

Każdego roku rozpatrujemy jeden z aspektów szerokiej działalności naszego patrona. Tym razem postanowiliśmy pochylić się nad szacunkiem jakim król Kazimierz darzył potrzebujących. Pięknie przestawia nam postawę monarchy w tym względzie legenda o królewskim trzosie wskazująca na dbałość naszego władcy o wszystkich poddanych. Znana jest również troska jaką król otaczał innowierców i dbał o to,  by w naszej ojczyźnie czuli się bezpiecznie.

I to właśnie szeroko rozumiany szacunek był słowem – kluczem  tegorocznych obchodów.

Uczniowie w tym dniu oglądali filmy pokazujące trudne nieraz relacje rówieśnicze. Grupowo, w klasach wykonywali koszulki, które ozdabiali napisami i rysunkami zachęcającymi do szacunku wobec osób starszych, swoich kolegów, cudzoziemców itp.

Wraz z wychowawcami realizowali scenariusze zajęć, podczas których mogli „zmierzyć” poziom szacunku i empatii jaki mają w sobie dla bliźnich.

Na apelu, na który jak co roku przybyli niezawodnie: Dyrektor Wydziału Edukacji – Wiesław Bobowski i ks. Prałat Stanisław Mika, wręczyliśmy nagrody w konkursach organizowanych w ramach Święta Patrona. Były to: Gminny Konkurs Wiedzy o Kazimierzu Wielkim oraz trzy konkursy plastyczne: o pomaganiu, o niepełnosprawnych bohaterach i o urokach architektury mniejszości etnicznych z terenów Polski.

Na koniec nasze najlepsze szkolne wokalistki mistrzowsko wykonały utwory: z musicalu Skrzypek na dachu, piosenkę Maryli Rodowicz Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma, Tolerancję z repertuaru Stanisława Sojki i Dziwny jest ten świat Czesława Niemena.

Kulminacją tegorocznych obchodów była seria spotkań z niezwykłymi ludźmi.

Aż trudno uwierzyć, że wszyscy zaproszenie przyjęli i tak skorelowali kalendarze, że w tym dniu zaszczycili nas swoją obecnością.

A przybyli do nas nasi dzielni niepołomiccy strażacy, ułani, pielęgniarka Iwona Zub, wolontariusze z Parku Edukacji Globalnej Wioski Świata, pochodząca z Ukrainy p. Tatiana Avramenko, Nigeryjczyk Longinus Uwakwe,   reżyser i reporter Monika Meleń , podróżniczka Anna Lisowska, judaistka Anna Jodłowiec – Dziedzic z Muzeum Narodowego oraz niezwykły bezręki artysta malujący stopami- p. Stanisław Kmiecik  z żoną.

Każdy z zaproszonych gości z wielką pasją opowiadał o swojej pracy  i zainteresowaniach.

Wszyscy uczniowie po tym dniu, bogatsi o wiedzę i doświadczenie naszych wspaniałych gości, nabrali odrobinę większego szacunku dla ludzi wokół siebie. Stali się po prostu lepsi.

Mikołaj Schabowski

koordynator uroczystości

Świąteczne paczki

Świąteczne pomaganie

Okazuje się, że język polski może być inspiracją nie tylko do czytania książek, ale i pomagania… Dowodem na to są uczniowie z kl. 6b i 6d, którzy przygotowali pudła  pełne niespodzianek😊❣️Paczki zostały rozwiezione, a darczyńcy i obdarowani są szczęśliwi…, a przecież o to chodzi w ten magiczny, świąteczny czas…🌠❄️🌲

 

Godzina kodowania

Godzina Kodowania.

W poniedziałek 3 grudnia 145 uczniów naszej szkoły  klas I-VIII wzięło udział w międzynarodowym wydarzeniu:  Godzina kodowania. Podzieleni zostali na 6 grup, tak aby każdy mógł pracować na komputerze. Zajęcia w języku polskim i angielskim prowadzili wolontariusze z Działu Technologicznego Amazon Development Center Poland: Daniel Bargieł, Veronika Muzika i Kamil Lisiński. Koordynatorem była nauczycielka informatyki Agnieszka Puła. Oprócz nauki kodowania z wykorzystaniem platformy hourofcode.com uczniowie mogli dowiedzieć się także na czym polega praca w branży IT i dlaczego jest to taka ważna i poszukiwana profesja w dzisiejszym świecie. Ogromne zainteresowanie wśród uczniów wzbudził pokaz innowacyjnego urządzenia: Amazon Echo, do którego głos jest właśnie robiony przez zespół w Gdańsku. Czas spędzony na Godzinie Kodowania mijał kolejnym uczniom bardzo szybko. Nikt nie był znudzony ani zmęczony. “Kodowanie jest mega fajne”- takie opinie słychać było najczęściej. Uczestnicy otrzymali pamiątkowe dyplomy i gadżety od Amazon.
Wszystkich zainteresowanych odsyłam na stronę code.org. Znajdziecie tam mnóstwo ćwiczeń zróżnicowanych pod względem stopnia trudności. Na oficjalnej mapie wszystkich wydarzeń związanych z Godziną Kodowania na świecie możecie odszukać naszą szkolę.

galeria

Wehikuł czasu

Wehikuł czasu

Dzień 9 listopada był w naszej szkole wyjątkowy. Pięknie wystrojeni w stroje galowe uczniowie dumnie kroczyli korytarzami z biało-czerwonym kotylionami na sercu. Nauczyciele natomiast przygotowali swoim wychowankom niespodziankę. Przyszli do pracy w strojach, w jakich chodziło się 100 lat temu. Niektórzy przebrali się tak, że trudno było w nich rozpoznać dobrze znanego Nauczyciela! Wszyscy spotkali się na sali gimnastycznej by, w obecności Sztandaru Szkoły, razem z  uczniami w całej Polsce odśpiewać nasz hymn narodowy. Klasa 3b, wraz z Wychowawcą, Panią Ewą Paluch, przygotowała krótki występ przypominający o randze obchodzonego święta.   

galeria

Rowerami przez Niepodległą!

Rowerami przez Niepodległą!

W tym roku odchodzimy 100 lecie odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach zaborów. Odzyskanie przez Polskę niepodległości było jednym z efektów I wojny światowej, konfliktu zbrojnego o niespotykanej wcześniej skali, który wtedy został nazwany Wielką Wojną. Żeby lepiej zrozumieć te wydarzenia postanowiliśmy się wybrać na wycieczkę rowerową szlakiem cmentarzy wojennych będących świadectwem ciężkich walk w naszej najbliższej okolicy w latach 1914-1915.

Głównym pomysłodawcą wycieczki był P. Jerzy Jasonek nauczyciel ze Szkoły Podstawowej w Woli Zabierzowskiej. Trasa którą mieliśmy pokonać była dość trudna, ale znalazło się 10 uczniów, którzy postanowili się zmierzyć z jej trudnościami.

Pierwszym przystankiem na trasie były Damienice, gdzie spotkaliśmy się z uczniami z Woli Zabierzowskiej i P.Jasonkiem.

W Damienicach już wszyscy razem, przekroczyliśmy Rabę i udaliśmy się na cmentarz komunalny w Bochni, gdzie znajduje się cmentarz wojenny z okresu I WŚ nr 314 – jest to reprezentacyjny cmentarz okręgu IX, w którego zasięgu znajdują się również cmentarze wojenne w okolicach Niepołomic.

Z Bochni, przez wzgórze Uzbornia, dotarliśmy  do Małego Wiśnicza, następnie do Starego Wiśnicza, by w końcu dojechać na rynek w Nowym Wiśniczu. Po krótkiej przerwie ruszyliśmy do Lipnicy Murowanej. W tej miejscowości, która gdzieś była ważnym miastem na szlaku handlowym prowadzącym do Krakowa odwiedziliśmy cmentarz wojenny nr 299, znajdujący się przy zabytkowym kościele św. Leonarda oraz rynek na którym co roku odbywa się słynny na całą Polskę konkurs palm wielkanocnych.

Z Lipnicy przez wzgórze Paprotna udaliśmy się do Rajbrotu, po drodze odwiedzając cmentarz wojenny nr 303. To właśnie wzgórza nad Rajbrotem i Żegociną były w grudniu 1914 roku miejscem najbardziej krwawych walk podczas operacji łapanowsko-limanowskiej, czego świadectwem są liczne cmentarze w tej okolicy.

Z Rajbrotu przez Bytomsko przejechaliśmy do Żegociny, gdzie naszedł czas na przerwę obiadową. Na koniec czekał nas jeszcze, krótki, ale dość wymagający podjazd do Rozdziela, gdzie Szkolnym Schronisku Młodzieżowym mieliśmy zaplanowany nocleg.

Pierwszego dnia wycieczki uczniowie pokonali około 63 km w trudnym terenie Pogórza Bocheńskiego.

Kolejny dzień powitał nas piękną pogodą. Na początek czekał nas, krótki ale dość stromy podjazd na przełęcz Widoma w Rozdzielu, skąd mieliśmy okazję podziwiać piękne widoki na okoliczne wzgórza, a w chmurach na horyzoncie przebijały się nawet najwyższe szczyty Tatr.

Z Widomej przez Laskową Górną zjechaliśmy do doliny Łososiny i rozpoczęliśmy delikatny podjazd do Limanowej, gdzie na rynku zrobiliśmy, krótki postój na drugie śniadanie. Po przerwie czekał nas chyba najtrudniejszy podjazd tej wycieczki na wzgórze Jabłoniec, końcówkę podjazdu musieliśmy podejść, ale w końcu dotarliśmy pod reprezentacyjny cmentarz okręgu X nr 368 na Jabłońcu.

Kolejnym punktem naszej wycieczki była Pisarzowa, wieś w okolicach której legioniści I brygady legionów, stoczyli w dniach 6-7 grudnia 1914 roku bitwą odwrotową, osłaniając wycofujące się oddziały Austro-Węgierskie.

Z Pisarzowej przez prawie 13 km jechaliśmy w dół, więc kolejny kilometry trasy uciekały nam bardzo szybko. W końcu jednak ruszyliśmy pod górę pod niewielki cmentarzyk wojenny nr 352 w Marcinkowicach. To właśnie tu 5 grudnia 1914 dotarli legioniści Piłsudskiego i tu natrafili na silny oddział rosyjski z którym stoczyli dwudniowy bój. Żołnierze polegli w tej bitwie spoczęli na cmentarzu na skraju lasu, który właśnie odwiedziliśmy.

Ostatni odcinek naszej trasy prowadził na szczęście w dół aż na rynek do Nowego Sącza, gdzie zakończyliśmy naszą wycieczkę.

Drugiego dnia pokonaliśmy mniej więcej 43 kilometry, osiągając najwyższy punkt naszej wyprawy czyli wzgórze Jabłoniec – 624 m npm. Łącznie z Woli Zabierzowskiej do Nowego Sącza pokonaliśmy mniej więcej 106 km i ponad 1500 metrów przewyższenia. Trasa była dość trudna, ale satysfakcja z jej pokonania może być naprawdę spora.

W wycieczce udział wzięli : Maja Zawiła, Karolina Nitsch, Wiktoria Śledź, Bartek Kiełbania, Adam Schabowski, Franek Szeląg, Wojtek Wojcieszko, Antek Satała, Oskar Pajdzik i Hubert Maciejak, oraz jako opiekunowie Jerzy Jasonek i Krzysztof Nowak, którym pomagał Andrzej Drabik.